Na zaproszenie filmowców gościliśmy na planie produkcji „Ciemno, prawie noc”. Były wywiady z reżyserem Borysem Lankoszem, scenarzystką Magdaleną Lankosz, odtwarzającą główną rolę Magdaleną Cielecką i autorką książki Joanną Bator. Mogliśmy też obserwować przygotowania do sceny, w której główna bohaterka nagle odkrywa, że do jej starego domu wtargnął jakiś intruz. A o czym była mowa?


Jak się pracuje?

Borys Lankosz (reżyser i współautor scenariusza): Nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca, ale na razie dobrze, mam wymarzoną obsadę, powieść, w którą bardzo wierzymy i czuję się, jakbym był w środku własnego snu. Pracujemy zresztą głównie po nocach i prawie mamy jet-lag. To już dwunasty dzień zdjęciowy, ale jeszcze wszystko przed nami.

Dom grający domostwo rodziny Taborów (Świebodzice)

Borys Lankosz: Ten dom jest prawdziwym skarbem, jestem dozgonnie wdzięczny naszym scenografkom, że go znalazły, raczej nie wierzę w duchy, ale towarzyszą nam dziwne znaki. Kiedy tu dotarła pierwsza ze scenografek, poszukując odpowiedniego do zdjęć domu, usłyszała, że absolutnie nie ma zgody. Mieszkała tu 94-letnia pani, kociara, potem na skutek jakiegoś nieporozumienia dotarła tu druga ze scenografek, 3 tygodnie później. Okazało się, że ta pani zmarła, a syn wyraził zgodę. Kiedy tu przyjechałem, opisy z książki stanęły mi wręcz przed oczyma. Widać, że od kilkunastu lat nie było tu żadnych zmian.

Magdalena Lankosz (współautorka scenariusza): To bajkowy dom, byłam pewna, że w całości przygotowali go scenografowie, że wypruli ściany i wstawili wszystko, a on po prostu taki był. Jak wchodziliśmy, to zegar zadzwonił. Tapeta jest ta sama i to w tym miejscu, w pokoju swojego ojca po 18 latach Alicja Tabor otwiera kapsułę czasu.

Magdalena Cielecka (w roli Alicji Tabor): Tak właśnie wyobrażałam sobie ten dom, kiedy tu weszłam.

Joanna Bator: Dopiero tu wpadłam i bez żadnej fazy przejściowej weszłam do domu Alicji. Okazało się, że dom, który istniał tylko w mojej wyobraźni, istnieje w rzeczywistości. Spędziłam w Wałbrzychu pierwsze osiemnaście lat mojego życia i widziałam wiele poniemieckich wnętrz.


Powieść „Ciemno, prawie noc”

Borys Lankosz: Jestem absolutnie zakochany w tej książce, im bliżej byłem końca, tym wolniej czytałem. Tam jest taka ilość zła, patologii, okropnych rzeczy, że pomyślałem: „Jeśli Bator spieprzy to zakończenie, to jako czytelnik będę bardzo wkurzony”.

Magdalena Lankosz: Jestem wielką fanką twórczości Joanny Bator, kupiliśmy tę książkę po dwuletniej podróży i tak się nam spodobała, że zaczęłam szukać możliwości kontaktu z autorką. Użyłam podstępu, ponieważ pracowałam wtedy jeszcze jako dziennikarka „Wysokich Obcasów” i zgłosiłam, że chcę przeprowadzić z nią wywiad, żebym mogła się do niej dostać i porozmawiać o filmie.

Magdalena Cielecka: Na pewno w książce widziałam potencjał filmowy, czytając widziałam już ruchome obrazy, pamiętam przerażenie, jakie wywoływała ta powieść, ale bardzo podobała mi się ta postać. W tej książce postacie są bardzo wyraziste i bardzo ciekawe dla aktorów, moja jest chyba najbardziej neutralna i najbardziej normalna.

Joanna Bator: Gdybyśmy mieli sfilmować książkę, to wyszedłby film trwający 8 godzin.

A zatem: proces skracania filmu

Borys Lankosz: Początkowo zapowiadał się film trwający 3 godziny, powstał scenariusz na bez mała 160 stron. Okazało się, że to przekracza możliwości percepcji nawet sprzyjających nam ludzi, jest nadmiar wątków i bodźców. Musieliśmy skracać, nie tracąc niczego z bohaterów i intryg. Doprowadziliśmy scenariusz do takiego momentu, w którym udało się ocalić wiadomość, którą autorka chciała przekazać odbiorcom. Umiem ten tekst na pamięć, można mnie pytać o dowolną scenę. Ta powieść jest materiałem na pewno na miniserial, jeśli nie na serial TV.

Magdalena Cielecka

Borys Lankosz: Fascynujące jest obserwowanie Magdaleny Cieleckiej, która tworzy wspaniałą kreację. Napisaliśmy ten scenariusz z myślą o niej.

Magdalena Cielecka: Osobistych więzów staram się z postacią nie tworzyć, to nie jest zdrowe, ale mam takie nieskromne poczucie, że pasuję do niej i że to będzie dość organiczna postać w moim wykonaniu.

Joanna Bator: Nie myślałam o adaptacji filmowej, kiedy pisałam, ale myślę obrazami, kiedy piszę i rzeczywiście pod twarz Alicji podkładała mi się twarz Cieleckiej.


„Palestyna” i Wałbrzych

Borys Lankosz: Przyjechałem do Wałbrzycha dwukrotnie od momentu rozpoczęcia pracy nad filmem. To absolutnie fascynujące miejsce, jesteśmy po zdjęciach na Palestynie i świadomi, że chwytamy świat, który przestanie istnieć, bo wiemy, że te domy mają zostać wyburzone. Fotografuje się fenomenalnie, pamiętam scenę na ul. Osiedleńców, pamiętam Sobięcin, tu wyraźnie poczułem to, że w Warszawie żyje się jak w bańce bezpieczeństwa, swojego świata. I pamiętam, jak wybieraliśmy z mieszkań i kamienic te, gdzie można filmować, doświadczenie wejścia komuś do domu, rozmów z ludźmi, którzy zostali wykluczeni, płacą cenę za transformację, było dla mnie wstrząsające. To przyzwoici, zasługujący na lepszy los ludzie, wszystko odbierałem poza kliszami. Myślę, że to bardzo formujące dla mnie spotkania i pozwoliły mi w bardziej czuły sposób poprowadzić te sceny. Chciałbym, żeby ten film był taki, jakby Lynch spotkał Leacha, jakby spotkały się te dwie wrażliwości, żeby pojawiło się nawiązanie do kina zaangażowanego. Zobaczę, co z tej kombinacji wyniknie.

Magdalena Cielecka: Aura tego miasta, jego światło, pogoda, która bardzo pomaga, bo stale jest szaro, pada deszcz ze śniegiem, kręcimy w sceneriach, które są jak zbudowane na potrzeby tego filmu. Są to całe dzielnice. W Wałbrzychu wcześniej bywałam, choć nigdy tak długo, jak teraz. Te tereny nie są mi obce, kręciłam film w Kłodzku,jeździłam na nartach w Zieleńcu.Bardzo lubię ten region, skomplikowana, niejednoznaczna historia z wygnaniem niemieckiej i żydowskiej społeczności, różne losy tego miasta, inna zupełnie architektura. Szczawno-Zdrój jest dla mnie odzwierciedleniem Sopotu. I zapamiętałam jeden z pierwszych dni zdjęciowych, na skałach koło Szczelińca Wielkiego.

Joanna Bator: Nie jest dla mnie problemem, że niektóre sceny nie są odgrywane w Wałbrzychu, ale w innych miejscowościach. Dziesięć kilometrów w tę czy w tamtą nie ma żadnego znaczenia. Wciąż są wokół podobne krajobrazy i zabudowa.


Statyści

Bartosz Lankosz: Bardzo profesjonalni. Szczególnie ujęło mnie dwoje państwa pierwszej nocy, kiedy kręciliśmy sekwencje nocnego pociągu, jeden pan miał jeść kanapkę i widziałem, że po dwudziestym dublu miał już chyba dosyć, ale jadł i zjadł chyba z pięć.

Magdalena Cielecka: Nie miałam bardzo dużo do czynienia ze statystami, nie ma w filmie zbyt wielu dużych scen, ale było trochę i to zawsze jest przyjemnie, gdy można dotknąć prawdziwego życia. Ludzie opowiadają swoje historie, bardzo mnie to ciekawiło, co wiedzą o tej książce i jej bohaterce.

Zamek Książ

Magdalena Lankosz: To moja druga wizyta w Wałbrzychu, mieszkamy z mężem na zamku Książ, zachwycam się wszystkim, bo jestem z Mazowsza – płaskie tereny i nudny zabór rosyjski.

Magdalena Cielecka: Zamek Książ onieśmiela swoim pięknem, ale także takim mrocznym rysem, wiele scen się tam odbywa, zdjęcia będą kręcone w styczniu. Moje pierwsze zetknięcie się ze świadomością o zamku było przez film „Magnat” i niejako wracamy do tradycji filmowców na zamku.



Księżna Daisy

Magdalena Lankosz: Prześledziliśmy o niej wszystkie legendy i jej wspomnienia. Może nas odwiedzi w naszym apartamencie, mamy jeszcze cztery dni w Książu... Nie wiedziałam, że była kimś w rodzaju celebrytki, że pisały o niej gazety, znałam tylko film „Magnat” (Filipa Bajona). Ciekawe, że swe pamiętniki nazwała „Lepiej przemilczeć” – opowiada swoją historię, a jednocześnie chciałaby ją przemilczeć. Ja lubię takie postacie.

Mateusz Mykytyszyn (nieformalny konsultant od spraw Daisy): Księżna Daisy pojawi się w krótkim epizodzie kręconym w zamku Książ, na wózku inwalidzkim, tuż przed śmiercią. Wybór aktorki do tej roli na pewno bardzo zaskoczy widzów.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Gatunek: thriller/kryminał

Reżyseria: Borys Lankosz („Ziarno prawdy”, „Rewers”)

Scenariusz: Magdalena Lankosz i Borys Lankosz na podstawie powieści Joanny Bator „Ciemno, prawie noc”

Produkcja: Aurum Film („Gotowi na wszystko. Exterminator”, „Ostatnia Rodzina”, „Carte Blanche”)

Producenci: Leszek Bodzak, Aneta Hickinbotham


Magdalena Sakowska
Foto: Ryszard Burdek
Foto użyczone: Kino Świat