Nastąpiła długo wyczekiwana chwila, niemal trzy dekady starań zostały zwieńczone sukcesem - Specjalistyczny Szpital im. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu w lutym uruchomił oddział hematologiczny. Pomoc znajdują w nim pacjenci z południa Dolnego Śląska.


Oddział bardzo potrzebny

Nowy oddział działa od 1 lutego 2019 roku, mieści się na pierwszym piętrze budynku pulmonologii kompleksu w dzielnicy Piaskowa Góra, jego trzon stanowi pozyskana kadra czterech lekarzy specjalistów.
19 lutego odbyło się oficjalne otwarcie placówki z udziałem parlamentarzystów, przedstawicieli władz województwa i hematologów przybyłych z tej okazji z różnych części regionu. - Być pionierem jest bardzo trudno, ale warto. Lata przekonywania i udowadniania, że taki oddział jest potrzebny były bardzo trudne, ale owoce tego trudu są słodkie - mówi wzruszona dr Maria Romańska, jej starania o uruchomienie wałbrzyskiej hematologii trwały od niemal trzydziestu lat.
- Otwieramy dziś, długo wyczekiwany oddział hematologii na terenie Wałbrzycha i całego regionu, ponieważ w naszym województwie poza czołowymi ośrodkami hematologicznymi we Wrocławiu i szpitalem w Legnicy nie posiadamy takich oddziałów, natomiast liczba chorych, którzy wymagają leczenia hematologicznego w naszym województwie jest duża i stale rośnie, dogania liczbę pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi. Zgodnie z przewidywaniami WHO do roku 2030 liczba zgonów z powodu nowotworów może przekroczyć nawet 17 mln. Problem zatem jest ważny, a oczekiwania wobec oddziału też są bardzo duże - mówi dr hab. Aleksandra Butrym, specjalista hematolog kierująca nowym oddziałem. Wieloletni upór oraz konsekwencja władz szpitala i miasta przyniósł wreszcie skutki.  - Hematologia jest trudną specjalizacją i dziś w dużej mierze to hematoonkologia zajmująca się leczeniem nowotworów hematologicznych, również leczeniem spersonalizowanym, a zatem bardzo drogim. Hematologów w Polsce nie ma wielu i bardzo ciężko kadrę taką zgromadzić. Mamy zamiar rozwijać oddział i zapewnić pacjentom profesjonalną opiekę hematologiczną - zapewnia Butrym. 


 

Mieszkania dla lekarzy
 
Zadowolenia z powstania nowego oddziału nie krył prezydent Wałbrzycha od lat związany ze szpitalem na Piaskowej Górze. - Największym argumentem za tym żeby ten oddział powstał jest, poza oczywiście wielkim zaangażowaniem hematologów - pani doktor Romańskiej, pani profesor, całego pokolenia hematologów - są po prostu chorzy na choroby nowotworowe i hematologiczne, których liczba na południu Dolnego Śląska i w subregionie wałbrzyskim jest większa statystycznie niż w reszcie Dolnego Śląska i w Polsce - mówi Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha. Włodarz naszego miasta przypomniał, że nasz szpital, podobnie jak podobne placówki w regionie cierpi na braki kadrowe, dlatego powstanie nowego oddziału i skompletowanie jego zespołu jest dużym osiągnięciem. - Hematologia oprócz dużych pieniędzy potrzebuje też kadry. Jako prezydent zapewniam, że będziemy robić wszystko żeby sprowadzić tu lekarzy. Radni Rady Miejskiej zgodzili się, aby przekazać nowo wybudowane mieszkania - również w ramach programu Mieszkanie Plus - właśnie dla lekarzy, którzy tutaj podejmą pracę - wyjaśnia Szełemej. Mowa o mieszkaniach w jednym z budynków niewielkiego nowego osiedla powstałego przy ul. Husarskiej (link do szczegółów poniżej).

Prezydent wspomniał też o planowanym rozwoju oddziału: - Mam nadzieję, że ten oddział  być może wkrótce z rozwijającym się ośrodkiem przeszczepiania będzie mógł zapewnić mieszkańcom całego subregionu: ziemi kłodzkiej, wałbrzyskiej i jeleniogórskiej opiekę, na którą nie tylko zasługują, ale jej bardziej potrzebują niż ktokolwiek inny - konkluduje prezydent Wałbrzycha.    



Pacjenci nie muszą już dojeżdżać

Oddział hematologiczny działa już od ponad dwóch tygodni, przyjął już ponad 60 pacjentów, obecnie wszystkie 14 łóżka ma zajęte, jest też plan kolejnych przyjęć. Kolejki oczekujących na leczenie są nadal, a w przypadku leczenia nowotworowego czas rozpoczęcia leczenia jest istotnym czynnikiem.
Wcześniej pacjenci hematologiczni z Wałbrzycha i Jeleniej Góry wysyłani byli na leczenie do Wrocławia, a nie wszystkich było stać na regularne dojazdy na chemioterapię. Mieszkańcy regionu leczyli się też na wałbrzyskiej onkologii, gdzie było dla nich kilka umownie wydzielonych łóżek, jednak wraz ze wzrostem zachorowalności trudno wszystkich chorych było tam pomieścić. Teraz jest dla nich osobny oddział. Kto na niego trafia? - Są to przede wszystkim pacjenci z zastosowaniem chemioterapii klasycznej i nowoczesnych leków celowanych. Myślę, że z czasem będzie potrzeba zwiększenia tej ilości łóżek. Startujemy z 14 i działającą poradnią hematologiczną - wyjaśnia dr hab. Aleksandra Butrym. Dodaje również, że wraz z rozwojem oddziału będą starania o powiększenie jego personelu o kolejnych lekarzy.
Sprzęt używany na oddziale hematologicznym wałbrzyski szpital miał już w posiadaniu. - Potrzebujemy większej ilości pomp infuzyjnych, będzie nam też potrzebny separator komórkowy służący do aferez leczniczych. Będziemy się starali o zdobycie dofinansowania na ten cel. Potrzeby sprzętowe są duże - zaznacza ordynator oddziału.
Lekarze hematolodzy podjęli też rozmowy w RCKiK w Wałbrzychu, z którego szpital uzyskuje preparaty krwiopochodne do leczenia. Hematologia potrzebuje również preparatów z krwi naświetlanej dla chorych na białaczkę, a do tego z kolei potrzebny jest radiator, którego Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa nie posiada.   



Hematologia w Wałbrzychu - jak to się zaczęło?

- Jak skończyłam studia, bardzo chciałam pracować w klinice hematologii, z różnych przyczyn życiowych trafiłam do Wałbrzycha, ale hematologiem chciałam być zawsze i moje związki z kliniką trwają od studiów. Byłam pierwszą osobą na Dolnym Śląsku, która miała specjalizację z hematologii. Wciąż myślałam o tym, że Wałbrzych jest tak dużym miastem, że musi tutaj być hematologia - wspomina Maria Romańska, doświadczony wałbrzyski hematolog. Ta trudna specjalizacja jest bardzo rzadko wybierana na studiach, obecnie w naszym kraju jest 427 lekarzy, którzy ją ukończyli. Doktor Romańska przejęła wałbrzyską poradnię hematologiczną licząc na szybki rozwój tej dziedziny w naszym mieście. Wspierali ją pacjenci, którzy cenili pomoc tej życzliwej i ciepłej lekarki. Już w latach 90. odczuwano potrzebę stworzenia nowego oddziału. - W roku 1996 czy 1997 tworzyłam listy wspierające powstanie oddziału hematologii. Profesor Kotlarek rekomendowała konieczność jego utworzenia dla całego obszaru byłego województwa wałbrzyskiego liczącego blisko 780 tys. mieszkańców. Na ten region przypadał jeden hematolog - opowiada Romańska. Chorych hematoonkologicznych nie było jeszcze tak wielu, byli w Wałbrzychu umieszczani na wydzielonych łóżkach oddziału wewnętrznego. Na 12 łóżkach, leżeli początkowo również pacjenci onkologiczni - ówcześnie Wałbrzych nie miał jeszcze wydzielonej onkologii. - Hematologów nadal u nas nie było, bo było ich mało. Pojawiły się za to w szpitalu koleżanki oraz koledzy onkologowie i powstał oddział onkologiczny. W tym oddziale mieliśmy łóżka hematologiczne - wyjaśnia pionierka wałbrzyskiej hematologii. Choć lata mijały do powstania hematologii nie przybliżały Wałbrzycha braki specjalistów. Poradnia hematologiczna istniała dalej i rozwijała się, liczba pacjentów jej rosła, byli oni umieszczani na 7 - 8 łóżkami na onkologii.
- W końcu byłam na emeryturze, ale powiedziałam, że nie przestanę pracować dopóki nie zostanie otwarta hematologia - mówi Romańska i żartuje, że myślała iż będzie musiała przedłużyć aktywność zawodową do setki.



Przełom nastąpił trzy lata temu, kiedy w Wałbrzyskim szpitalu zaczęli pracować nowi hematolodzy - najpierw na dwa dni w tygodniu zawitała tu lekarka z Legnicy, a po dwóch latach zgłosiła się obecna ordynator nowego oddziału. Wtedy szanse na wykrystalizowanie się nowego oddziału znacznie wzrosły. Ostatnim jego ogniwem było dołączenie do zespołu lekarki z wrocławskiej kliniki, oraz lekarza hematologa przyjmującego w Wałbrzychu w piątki. - Moje marzenia zrealizowały się, wieloletnie przekonywania zaprocentowały dostrzeżeniem problemu przez większą ilość ludzi i decydentów. I tak właśnie mamy w Wałbrzychu oddział hematologii. Gdyby go nadal nie było, pracowałabym do stu lat, nie zostawiłabym pacjentów - mówi wzruszona Romańska i uspokaja, że nie zamierza ich zostawiać też teraz, kiedy upragniony oddział stał się rzeczywistością.   
Kolejki oczekujących na leczenie hematologiczne w naszym regionie są tak długie, że szpitale wrocławskie i legnicki nie są w stanie wszystkim zapewnić opieki. Poza satysfakcją z osiągniętego celu Maria Romańska odczuwa też ulgę, że wałbrzyscy pacjenci będą mieć większe szanse na leczenie: - Terminy oczekiwania na wizytę w poradni hematologicznej są bardzo długie, nawet w tej chwili do kilku miesięcy. Proszę sobie wyobrazić, co by było gdyby tego ośrodka tutaj nie było. Po prostu spora grupa ludzi nie dostałaby się do hematologa i umarliby z przyczyn chorobowych...   




Elżbieta Węgrzyn