Tego wiosennego spaceru z po wałbrzyskiej hałdzie pan Piotr z pewnością nie zapomni. Zrobione podczas przechadzki zdjęcia zawierają dodatkowe, zaskakujące treści. Nasz Czytelnik zastanawia się, czym są te niezidentyfikowane obiekty latające. Zobaczcie ich zdjęcia.


Przechadzka fotograficzna

- W środę, 17 kwietnia, po godzinie 16 poszliśmy z żoną i psem na spacer na starą hałdę kopalnianą na Sobięcinie. Podczas spaceru jak zwykle robiliśmy zdjęcia krajobrazów. Byliśmy z żoną zaskoczeni, co odkryliśmy na nich podczas późniejszego oglądania tych zdjęć w powiększeniu - opowiada pan Piotr, mieszkaniec Wałbrzycha.
Wałbrzyszanie często spacerują ze swoim czworonogiem, a robienie zdjęć roślin, chmur i otaczających nasze miasto wzgórz jest jednym z elementów rutynowej przechadzki. Tym razem wybrali się z Sobięcina starym nasypem kolejowym, potem przeszli na sobięcińską hałdę pokopalnianą. - Obeszliśmy ją dookoła i mieliśmy już wracać do domu, bo nasz pies już się zmęczył. Nie jest już najmłodszy. Przed powrotem robiliśmy sobie zdjęcia wzajemnie, a także powstało kilka ujęć okolicy - opowiada nasz Czytelnik. Co istotne, podczas tamtej wycieczki nie wydarzyło się nic nietypowego. Słoneczna bezwietrzna pogoda zachęcała do przedłużania wyjścia, a błękitne, niemal bezchmurne niebo dopingowało do robienia zdjęć panoramicznych. Nie zaobserwowano latających samolotów, balonów, czy paralotniarzy. Wałbrzyszanie swoje fotografie wykonują w ostatnich tygodniach najnowszej klasy telefonami komórkowymi przy użyciu maksymalnej rozdzielczości. Małżonkowie wrócili do domu dotlenieni i zadowoleni z mile spędzonego popołudnia. 



Co pokazały zdjęcia?

W czwartek wałbrzyszanie oglądali ostatnio wykonane fotki, by wybrać najlepsze z nich, a te mniej udane skasować. - Oglądaliśmy z żoną zrobione w środę zdjęcia i na kilku panoramach okolicy w powiększeniu zobaczyliśmy znajdujące się na niebie tuż nad wzgórzami obiekty. Nie wiemy co to jest. Ja znalazłem je początkowo dwóch fotografiach - nad Górami Czarnymi dwa, a na drugim zdjęciu - w okolicy Borowej aż trzy. Żona zaś znalazła na jednym ze swoich zdjęć ciemny obiekt wiszący na niebie nad Dzikowcem - opowiada mieszkaniec naszego regionu. Ciemne punkty na niebie widać dopiero w dużym powiększeniu. Najciekawsze jest to, że na tym samym ujęciu uwiecznionym na dwóch zdjęciach wykonanych seryjnie jedno po drugim, obiekty obserwowane są tylko na jednym z nich, co może świadczyć o tym, że bardzo szybko się poruszały. - Zdjęcia tego samego miejsca były robione zaraz po sobie, bo zwykle robimy po dwa, by wybrać tylko jedno najładniejsze, bardziej ostre lub lepiej nasłonecznione - zaznacza pan Piotr. 
Ciemne obiekty mają bliżej nieokreślony kształt i tego samego popołudnia widoczne były zarówno z jednej strony widnokręgu - nad Borową i w okolicach Wołowca, jak i z drugiej jego strony - nad Dzikowcem. Przez to, że nie dostrzeżono obiektów na żywo, a jedynie dostrzeżono zdjęciach nie jest możliwe określenie w jaki sposób się poruszały i czy grupa obiektów leciała w jednym kierunku.

Małżonkowie zaskoczeni swoim odkryciem zastanawiają się, co tak naprawdę zarejestrowali na swoich zdjęciach. Zobaczcie je, może znajdziecie rozwiązanie tej zagadki.





Elżbieta Węgrzyn
 
zdjęcia użyczone przez Czytelnika - pary zdjęć wykonanych zaraz po sobie z obiektami i bez nich