W ministerstwie zdrowia kończą się prace nad nową ustawą o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Ma ona wejść w życie w połowie przyszłego roku- zapowiedział minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. W tym samym czasie rozpocznie się program pilotażowy testujący model tzw. koordynowanej POZ.

Fundamentem pilotażu będzie model, który został wypracowany przez środowiska lekarskie w ramach projektu unijnego. Uczestniczyli w tym eksperci z Banku Światowego. Projekt zakłada takie organizacyjne i finansowe usytuowanie lekarzy rodzinnych, żeby mogli leczyć więcej chorych, zamiast kierować ich do specjalistów albo do szpitali. Mieliby także wpływ na decydowanie o profilaktyce lub rehabilitacji chorych. Projekt popierają władze Narodowego Funduszu Zdrowia. Jego wiceprezes, Maciej Miłkowski uważa, że te zmiany powinny zrewolucjonizować podstawową opiekę zdrowotną, zarówno dla dobra pacjentów jak i całego systemu.

Myślę, że pierwsze umowy o udziale w  pilotażu  będziemy mogli podpisać już w drugim kwartale przyszłego roku - powiedział Miłkowski. Dodał jednak, że wdrożenie koncepcji koordynowanej POZ na większą skalę będzie oznaczało potrzebę posłużenia się odpowiednim systemem informatycznym, nad którym prace będą prowadzone równolegle z pilotażem.

Minister Radziwiłł uważa jednak, że jego resort, który z uwagą przygląda się pracy nad koncepcją koordynowanej POZ, nie może czekać ze zmianami w podstawowej opiece do zakończenia planowanego być może na 2-3 lata pilotażu. W tej chwili jesteśmy na etapie pisania ustawy o POZ. Ale myślę, że już w połowie przyszłego roku będziemy wprowadzali nową formułę pracy POZ w całej Polsce- zadeklarował minister zdrowia.

Rozwiązania koordynowanej opieki minister zdrowia widziałby również np. w psychiatrii oraz w odniesieniu do pacjentów z chorobami kardiologicznymi i ortopedycznymi, którzy po pobycie w szpitalu wymagają dalszego leczenia, opieki specjalisty i rehabilitacji. Jednak, choć resort zdrowia przyjaźnie spogląda na projekt koordynowanej POZ, to przy jej wdrażaniu w życie trzeba wziąć pod uwagę przede wszystkim oczekiwania pacjentów, którzy już przyzwyczaili się do systemu, w którym część diagnostyki i leczenia odbywa się u specjalistów- nawet jeśli ich choroby tego nie wymagają.

Za największe wady opieki zdrowotnej minister uważa jej fragmentaryzację, trudny dostęp i kolejki do lekarzy, przerzucanie kosztów w ramach systemu, słaby przepływ informacji oraz brak odpowiedzialności świadczeniodawców wobec pacjentów. Koordynowana POZ ma  to wszystko zmienić. Ma zwiększyć dostępność usług, dostosować świadczenia do potrzeb pacjentów już na najniższym poziomie systemu, czyli u lekarzy rodzinnych. Ma też wzmocnić profilaktykę i prewencję, poprawić skuteczność i przyspieszyć rehabilitację. Chodzi w niej również o większy i szybszy przepływ informacji oraz bardziej efektywne wykorzystanie środków publicznych.

W pracach nad koncepcją koordynowanej POZ brała udział m.in. Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie. Jej ekspert, Andrzej Zapaśnik stwierdził, że zmiany w systemie POZ powinny następować stopniowo. Jego zdaniem zmiana ma spowodować m.in. to, że lekarze rodzinni nie będą już tylko lekarzami ,,od skierowań, recept i przekazywania pacjentów na wyższy poziom".

Lekarze proponują także odwrócenie obecnej ,,piramidy" finansowania świadczeń, w której lekarze POZ mają teraz mniej funduszy niż specjaliści i szpitale, choć wykonują najwięcej pracy. Po zmianach środki np. na profilaktykę, poszerzoną diagnostykę bądź rehabilitację pacjentów miałyby być kierowane do systemu POZ. W centrum systemu będzie pacjent i jego leczenie, a nie jak dziś sposoby rozliczania świadczenia i biurokracja. Twórcy koncepcji chcą, żeby do POZ było kierowane ok. 20 proc. środków publicznych na ochronę zdrowia, których roczna wielkość powinna być na poziomie 6-7 proc. PKB (obecnie, według różnych danych, 4,4-4,8 proc. PKB).