Pałac Jedlinka ma nową atrakcję turystyczną. Rekonstrukcję mobilnej kwatery Hitlera, czyli pociągu Amerika, można oglądać przy pałacu Jedlinka. Warto zobaczyć pociąg, w którym decydowano o wojennych losach świata.


Przy pałacu Jedlinka powstaje wierna kopia pociągu Amerika - mobilnej kwatery Adolfa Hitlera. Od 19 czerwca 2017 można oglądać jego dwa pierwsze wagony. Kolejne mają powstać jeszcze tego lata. To prawdziwa wakacyjna gratka dla turystów odwiedzających nasz region.  


Mają dwa pierwsze wagony
Pasjonaci historii drugiej wolny światowej zakończyli pierwszy etap projektu, w ramach którego odtwarzają Amerikę, czyli pociąg specjalny Führera, który był nie tylko luksusowym środkiem transportu, ale główną kwaterą dowodzenia w czasie wojny. Takich pociągów dla hitlerowskich dygnitarzy powstało ponad dwadzieścia, ale to w składzie Amerika ważyły się losy ogarniętej wojenną pożogą Polski i Bałkanów. 



Na miejsce postania Ameriki wybrano Jedlinkę. W tym pałacu w czasie II wojny znajdowała się siedziba paramilitarnej organizacji Todt, która nadzorowała budowę podziemnego kompleksu Riese w Górach Sowich oraz przebudowę zamku Książ, w tym powstania tam kwatery głównej Hitlera. Idea powstania pociągu zrodziła się dwa lata temu, natomiast same prace zaczęły się w tym roku. To jest dopiero początek, a nie sfinalizowany projekt. Zaczęło się od propozycji pasjonatów kolejnictwa i kolegów historyków oraz znalezienia planów pociągu. Sama realizacja postępuje bardzo szybko - mówi Dariusz Woźnicki, dyrektor Zespołu Pałacowo-Hotelowego Jedlinka. Dodaje również, że docelowo przy pałacu ma powstać cały, w pełni wyposażony skład. 
Utrudnieniem dla wykonawców jest poszukiwanie oryginalnych części wyposażenia z okresu drugiej wojny światowej. - To projekt czasochłonny, ale chcieliśmy już coś pokazać, a salę sztabową mamy gotową. Na razie mamy dwa wagony, z tym, że  drugi - osłonowy-przeciwlotniczy, nie jest on jednak jeszcze uzbrojony. Zatem sporo przed nami - wyjaśnia Woźnicki. Dla turystów zwiedzających ten niezwykły projekt przygotowano też film edukacyjny o historii kolejnictwa, pociągu Amerika i wagonu sztabowego.  


Co jeszcze powstanie?
Adolf Hitler nie lubił latania samolotem, bo cierpiał na chorobę lokomocyjną, więc od lat 30. cała "wierchuszka" partii nazistowskiej i Wehrmachtu korzystała z pociągów specjalnych, które były zarządzane przez koleje niemieckie, ale tak naprawdę były w dyspozycji armii. Jednym z takich pociągów podróżował też Hitler. Pod koniec wojny pociąg ten nie był już kwaterą, ale był używany jako wygodny, luksusowy, a przede wszystkim bezpieczny środek transportu - wyjaśnia Andrzej Szymkiewicz współpracujący nad projektem odtworzenia zabytkowego pociągu. 
Pociąg taki, według historyków, liczył do 15 wagonów, o łącznej długości ok. 360 m. Każdy z nich był opancerzony, chroniony przed odłamkami kilkunastocentymetrową warstwą blachy, bezpieczeństwo składu zapewniało także zaopatrzenie w dwa wagony z działkami przeciwlotniczymi oraz żołnierzami do ich obsługi. - Jest więcej niż prawdopodobne, że taki pociąg przejeżdżał torami z Wałbrzycha do Jedliny-Zdroju przez najdłuższy tunel liczący niemal 1,6 km. W nim też ten pociąg można było ukryć przed lotnictwem aliantów. Jeżeli w Książu miała być kwatera główna, ten pociąg musiałby być gdzieś chowany - dodaje historyk i koordynator projektu. 

Na miejsce postania Ameriki wybrano Jedlinkę. W tym pałacu w czasie II wojny znajdowała się siedziba paramilitarnej organizacji Todt, która nadzorowała budowę podziemnego kompleksu Riese w Górach Sowich oraz przebudowę zamku Książ, w tym powstania tam kwatery głównej Hitlera. Idea powstania pociągu zrodziła się dwa lata temu, natomiast same prace zaczęły się w tym roku. To jest dopiero początek, a nie sfinalizowany projekt. Zaczęło się od propozycji pasjonatów kolejnictwa i kolegów historyków oraz znalezienia planów pociągu. Sama realizacja postępuje bardzo szybko - mówi Dariusz Woźnicki, dyrektor Zespołu Pałacowo-Hotelowego Jedlinka. Dodaje również, że docelowo przy pałacu ma powstać cały, w pełni wyposażony skład. 
Utrudnieniem dla wykonawców jest poszukiwanie oryginalnych części wyposażenia z okresu drugiej wojny światowej. - To projekt czasochłonny, ale chcieliśmy już coś pokazać, a salę sztabową mamy gotową. Na razie mamy dwa wagony, z tym, że  drugi - osłonowy-przeciwlotniczy, nie jest on jednak jeszcze uzbrojony. Zatem sporo przed nami - wyjaśnia Woźnicki. Dla turystów zwiedzających ten niezwykły projekt przygotowano też film edukacyjny o historii kolejnictwa, pociągu Amerika i wagonu sztabowego.  




Działania rozpoczęto od wagonu sztabowego i obrony przeciwlotniczej, a w skład całego pociągu wchodził też wagon eskorty, wagon restauracyjny, dwa wagony sypialne dla współpracowników Hitlera i zaproszonych do pociągu gości, dwa wagony dla personelu i wagon kierownika biura prasowego. - Zamierzamy wykonać kolejne wagony i udostępniać je turystom. Pierwsze wagony czynne będą w godzinach działania pałacu. Na trasę z pociągiem Amerika są osobne bilety, przewidujemy też pakiety na zwiedzanie pałacu i pociągu - zaznacza Radosław Leda, ze spółki LANDL, właściciela kompleksu. W projekt było zaangażowanych ponad 60 osób. - Po pierwszym etapie mamy już doświadczenie i wiemy co poprawić lub zmienić. Co do poniesionych kosztów, powiem tylko tyle, że budżet został przekroczony dwukrotnie - przynajmniej na ten moment. Ale było warto - dodaje Leda.



Poza pociągiem przy zamku powstaje też stacja kolejowa z peronem, zegarem, tablicami informacyjnymi. Stąd będzie można odjechać na wycieczkę po niełatwej historii II wojny światowej.  



Wagon sztabowy
Prace nad budową i wyposażeniem pierwszych dwóch wagonów trwały niemal do ich premiery 17 czerwca. Najbardziej pracochłonny był wagon sztabowy. Decyzje podejmowane podczas kampanii wrześniowej i zajęcia krajów bałkańskich były z niego przekazywane w świat za pomocą 700 Watowej radiostacji i docierała do walczących oddziałów. W wagonie poza radiostacją znajdowała się sala z pomieszczeniem konferencyjnym opatrzonym w schowek na mapy. - Wydane rozkazy były przepisywane na maszynie z trzy razy większą czcionką niż normalnie, a za ścianą znajdowała się centralna radiostacja. Wagon sztabowy uznaliśmy za najistotniejszy element całego pociągu, głównie dlatego, że tam zapadły decyzje m.in. o bombardowaniu Warszawy i Wielunia w czasie kampanii wrześniowej. W tym też wagonie, zgodnie ze wspomnieniami uczestników spotkania z 17 września 1939, jak Rosjanie weszli na teren Polski niemieccy generałowie byli przerażeni tym zdarzeniem. Wówczas dołączyli do nich uśmiechnięci Hitler z Ribbentropem ogłaszając, że taki scenariusz zaplanowali. Ribbentrop na czerwono narysował kreskę na mapie ukazującą  granicę stref wpływów w Polsce wyznaczanych przez pakt podpisany z Mołotowem - opowiada Szymkiewicz.   



Okazuje się, że w tej mobilnej sali konferencyjnej Hitler odnosił również porażki. - Tutaj padały rozkazy: "zbombardować Warszawę", "zbombardować Hel", o wojnie totalnej i bezkompromisowej, o wojnie na wyniszczenie. Tutaj kreowano też zbrodniczą politykę okupanta wobec naszych ziem. Hitler spotykał się tu z generalicją, ale też z generałem Franco, dyktatorem Hiszpanii po upadku Francji na granicy francusko-hiszpańskiej. Hitler próbował go namówić do wejścia do paktu Rzym - Berlin - Tokio, ale Franco się nie zgodził - wyjaśnia Łukasz Kazek, pasjonat historii regionu. 
Dodaje również, że przed rozpoczęciem budowy uczestnicy projektu wykonali kwerendę archiwalną, dzięki której poznali tajniki pociągu, w którym kreowano historię. Dotarto m.in. do dokumentacji fabrycznej opisującej parametry budowanego w latach 30. pociągu fortecy. 

Ten wagon i cały pociąg są kawałkiem trudnej historii, o której należy pamiętać, i do okropności której nie można kolejny raz dopuścić. Zachęcamy do zwiedzenia kompleksu Jedlinka i poznania jego najnowszej atrakcji.

Elżbieta Węgrzyn