Resort finansów pracuje nad uszczelnieniem luk w płatności podatku VAT przez utrudnienie zakładania firm, które już w założeniu powstają tylko po to żeby ułatwić wyłudzanie tego podatku. Ponadto, ministerstwo zapowiada, że wszyscy, a zwłaszcza pełnomocnicy i księgowi, którzy będą braki udział w tym procederze muszą się liczyć z karmi nawet do 500 tys. zł.

Dlatego z rejestrów gospodarczych będą wykreślane firmy, które zajmują się wystawianiem tzw. pustych faktur oraz te, które nie prowadzą już działalności. Mówi się również o tym, że przedsiębiorca, który rejestruje się jako płatnik VAT będzie musiał osobiście przyjść do urzędu skarbowego, po to żeby uwiarygodnić swoje zamiary, np. przez udokumentowanie posiadania infrastruktury niezbędnej do prowadzenia deklarowanej działalności. Przestępcy są bardzo przedsiębiorczy. Zwykle wykorzystują do organizowania tego procederu osoby, które są w trudnej sytuacji życiowej np. bezrobotnych, bezdomnych czy ciężko chorych- mówi doradca podatkowy Andrzej Sadowski z Centrum Adama Smitha. -Kiedy funkcjonariusze skarbówki wykryją nadużycie, zleceniodawcy znikają, a zostaje tylko „słup", który nie ma żadnego majątku.

Obowiązujące obecnie przepisy zezwalają na to, żeby pełnomocnikiem firmy został każdy, kto zechce. Może to być zarówno prawnik, doradca, oraz każda inna osoba, która ma zdolność do czynności prawnych. Może więc nim zostać także oszust, który organizuje wyłudzenia VAT, a działa przez podstawionego słupa. Technika takiego przestępstwa jest bardzo prosta. Np. od niczego nieświadomego bezdomnego bierze pełnomocnictwo, rejestruje na niego firmę i wystawia w jego imieniu faktury VAT. Kolejna firma odlicza na tej podstawie podatek, tyle, że słup nie płaci VAT-u.

Ten, kto zarejestrował „słupa" planując, że w ten sposób będzie mógł wyłudzać VAT nie ponosił dotychczas żadnych konsekwencji prawnych ani finansowych, ponieważ niezmiernie trudno jest mu udowodnić, że zorganizował i świadomie uczestniczył w tym procederze. Ministerstwo finansów w najbliższym czasie opublikuje przepisy, które tę sytuację mają diametralnie zmienić. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób zostanie określony zakres odpowiedzialności pełnomocnika. Fachowcy są przekonani, że trzeba bardzo dokładnie opisać te zasady oraz granice odpowiedzialności pełnomocnika. Może się przecież zdarzyć, że nawet legalnie działającą firmę w pewnych okolicznościach może przejąć oszust, który np. wykupi w niej udziały. Wtedy naturalnie należałoby wykluczyć odpowiedzialność pełnomocnika, który tę firmę  rejestrował jakiś czas temu, a teraz nie ma z nią żadnych związków.

Trzeba zauważyć, że i teraz prawo umożliwia karanie pełnomocnika firmy, jeśli udowodni mu się świadomy udział w procederze wyłudzenia VAT, bo przecież solidarnej odpowiedzialności nie można stosować automatycznie. Nie można karać np. księgowej, która wystawia faktury na zlecenie spółki. Przecież ona nie ma możliwości, ani nie jest w stanie zweryfikować, jaki charakter ma działalność prowadzona przez tę spółkę. Przed ministerstwem więc stoi bardzo trudne zadanie, bo firmy które zajmują się doradztwem podatkowym rejestrują dla swoich klientów mnóstwo spółek. A przecież w chwili rejestracji nie sposób ocenić, do czego dana spółka może zostać w przyszłości wykorzystana. Urzędnicy skarbowi musiałyby udowodnić, że pełnomocnik już w chwili rejestracji wiedział o jej planowanym wykorzystaniu takiej firmy do wyłudzenia VAT- u. Poza tym większość wyłudzeń opiera się właśnie na działalności biznesowej. Tyle, że właściciele firm słupów nie płacą VAT-u.

Tymczasem, straty państwowej kasy z powodu oszustw związanych z VAT są ogromne. Dowodzą tego wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie Komisji Europejskiej, a także inne raporty, np. analiza firmy doradczej PwC. Według bardzo oględnych wyliczeń luka podatkowa, czyli to, co budżet teoretycznie powinien dostać, a nie dostał sięga 39 mld zł- 47 mld zł rocznie. Naturalnie, ta luka jest nie tylko efektem wyłudzeń podatków. Część tej kwoty stanowi VAT, którego nie zapłacili przedsiębiorcy- bankruci, albo też jest efektem legalnej optymalizacji podatkowej. Jednak takie przypadki to zdecydowana mniejszość.

Inna sprawa, że wyłudzenia VAT- u  nie są wyłącznie polską specjalnością. Przeciętnie luka w VAT w krajach Unii Europejskiej wynosi 16 proc. wpływów; w Polsce- 22 proc. a  np. w Rumunii- sięga aż 44 proc. Są jednak i tacy, którzy całkiem skutecznie bronią się przed wyłudzeniami. W Holandii i w Finlandii ta luka to zaledwie 5 proc. Analizy tego problemu pokazują również, że w Polsce problem narastał przez kilka ostatnich lat, a jego apogeum przypadło na 2013 r. W 2007 r. szacowano tę lukę w VAT na 0,6 proc. PKB. W zeszłym roku było to już 2,9 proc. PKB, czyli ok. 46,8 mln zł. W tym roku  szacuje się, że może nastąpić zmniejszenie tej luki nawet do ok. 2,5 proc. PKB, czyli 42 mld zł. To cały czas bardzo dużo, jeśli wziąć pod uwagę, że tegorocznych deficyt budżetowy zaplanowany na 47,5 mld zł.  Skala wyłudzeń jest więc tak ogromna, że można już mówić o przestępczości zorganizowanej.

Przestępcy chętnie wykorzystują wadliwe przepisy o podatku  VAT dlatego, bo niewiele ryzykują. Z danych fiskusa wynika, że w minionym roku za takie przestępstwa na podstawie przepisów Kodeksu karnego skarbowego skazano tylko 101 osób. Za takie przestępstwo można zostać skazanym maksymalnie na 5 lat pozbawienia wolności, a w przypadku nadzwyczajnego zaostrzenia kara nie może być dłuższa niż 10 lat. Zatem, nic dziwnego, że ci, którzy np. handlowali narkotykami, teraz wolą wyłudzać VAT. Jest to prawie tak samo dochodowy biznes, a w razie wpadki kara jest zdecydowanie mniejsza. Tym bardziej, że taka wpadka raczej nie kończy się bezwzględnym więzieniem, bo zwykle zapadają wyroki w zawieszeniu. Jest to też w pewnym stopniu skutkiem przyzwolenia społecznego, bo Polacy rzadko widzą w oszukiwaniu fiskusa coś nagannego. Poza tym poszkodowanym jest Skarb Państwa, a więc nikt konkretny z nazwiska.